Korzenie zła

dodany 23 kwi 2012, 07:32 przez Włodzimierz Dajcz
ściągnij podgląd

Informacje o książce

  • Ocena: 5.0 na 5
  • 5.0
  • 5.0
  • 5.0
  • 5.0
  • 5.0

Kategoria

Powieści

O książce

“KORZENIE ZŁA” to ciekawa lektura dla tych, którzy chcieliby poznać kulisy władzy rodzącej się nowej klasy rządzącej w Polsce, pokazanej na tle lokalnego konfliktu. To taka wielka afera na skalę gminną, gdzie jak zwykle wygrali "oni". Historia jest dosyć aktualna i co ważne prawdziwa. Zwolennikom teorii spiskowych, może pomóc w odgadnięciu kolejnych elementów politycznej układanki. Ludziom racjonalnym i uczciwym może wydać się niewiarygodna. Nie jest to książka o polityce, politykach, radnych, wójtach, prezesach i baronach. Nie sprzyja też żadnej opcji politycznej. Dlatego że żądza pieniędzy i władzy nie zależy od koloru skóry, poglądów politycznych i przynależności religijnej......

Książka jest pisana troszkę z żalem. Być może powstała też z powodu niespełnionych ambicji. Pewne jest to, że doskonale oddaje klimat w jakim powstają najważniejsze decyzje dla regionu i kraju. Gdzie racjonalizm, obietnice wyborcze i przynależność partyjna nie mają żadnego znaczenia, gdy w grę wchodzą partykularne interesy "bohaterów" książki.
Autor porusza też wątki historyczne z życia regionu. W ciekawy sposób opowiada jak to dawniej bywało. Wplata w opowieść wątki zaczerpnięte z historii własnej rodziny i jego samego z okresu wczesnego dzieciństwa. Książka skłania czytelnika do refleksji.

Polecam ją osobom, które do tej pory nie interesowały się życiem politycznym regionu.
Zachęcam tych, którzy wybierali nową władzę, do zapoznania się z ich "osiągnięciami". troszkę poznać powiat i województwo, w którym mieszkają.
Polecam tę książkę wszystkim, ponieważ takie rzeczy działy i dzieją się u was pod nosem..... Dosłownie pod nosem, gdyż zarzewiem konfliktu było wysypisko śmieci.

Liczba stron

204

ISBN

978-83-924289-0-9

Komentarze

Włodzimierz Dajcz 23 kwi 2012, 07:33

: W zamyśle autora Korzenie zła miały być ciekawą lekturą dla czytelników zainteresowanych poznaniem kulisów wydarzeń, które naprawdę miały miejsce w czasie burzliwych przemian ustrojowych i społecznych z końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku.Chodziło o zapis prawdziwy,niezniekształcony przez serwilistyczne wobec nowej władzy media lokalne. Dodatkową satysfakcję mógł sprawić piszącemu czytelnik,dla którego książka stałaby się przyczynkiem do rozważań nad starannie skrywaną,mroczną stroną duszy ludzkiej.Opisując autentyczne zdarzenia musiałem przedzierać się między Scyllą zarzucającą sieci banału a Charybdą grożącą procesami sądowymi za rzekome zniesławienie osób,grających z własnej chęci niechlubne role w tym reżyserowanym przez zachodni kapitał spektaklu. Czy mi się udało? Nie mnie o tym sądzić.W każdym razie książka zainteresowała lokalne środowisko. Sprzedawana z tu z ręki i podawana z ręki do ręki,bowiem żaden z miejscowych handlowców nie odważył się zaoferować jej swoim klientom w obawie przed utratą przychylności władzy samorządowej.Dystrybucja książki nie mogła liczyć na żadne wsparcie ponieważ jednakowo krytycznie potraktowała wszystkie podmioty sceny politycznej.Nie mogło być inaczej skoro żadnej sile społecznej zaangażowanej w przemiany nie udało się zachować czystego sumienia.W tym tyglu dziejowym nie sprawdziły się też żadne uznawane dotąd autorytety. Podczas złowieszczej akcji rozgrabiania majątku narodowego nikt zresztą nie był bez winy.Natomiast niespodziewanym efektem publikacji było cudowne przebudzenie organów ścigania, którego efektem był proces karny.Na ławie oskarżonych zasiedli: burmistrz,jego zastępca,członkowie Zarządu Miasta i kilkanaście innych osób. Mimo podejrzanej nieporadności prokuratury i totalnej obstrukcji oskarżonych,wspomaganych przez plejadę znanych adwokatów konsekwentna w swej roli pani sędzina doprowadziła do prawomocnego skazania wszystkich osób uwikłanych w majdan nieczystych sprawek.W tym burmistrzów na kary więzienia w zawieszeniu.Szkoda tylko,że złapano wyłącznie płotki,nie czyniąc żadnej przykrości grubym rybom,przebiegłym graczom nada liczącym się na krajowej giełdzie polityczno-gospodarczej.No,ale dobre i to. Autor książki w swojej skromności nigdy nie odważył się pomyśleć,że jego pisanie może mieć jakikolwiek wpływ na jakość ludzkich postępowań pamiętając,że do tej pory nikomu nie udało się zmienić na lepsze ludzkiej natury,nawet składając ofiarę z własnego życia. Niech więc,ta książka pozostanie, jako opowieść o tym jak hartowała się nowa elita na postkomunistycznym szabrowisku. Włodzimierz Dajcz