***

Głosów: 0

A właśnie cichy wieczór zapada majowy
I w sercu znów się budzi ta tęsknota znana,
Co do snu ukołysze, twarz ochłodzi łzami
I czuwać będzie przy mnie do rana, do rana…

Tęsknota nie wiem za czym! Smutek – nie wiem czemu…
Słońc e co dzień zachodzi i co dzień znów wstaje.
I tak znów będzie jutro, smutek nie pomoże.
Po to, by znów coś zacząć, Bóg dzień nowy daje.

Ale dzisiaj tak smutno to słońce zachodzi,
Tak czarno się rysują drzew ostre kontury,
Tak spokojnie noc idzie i gwiazdy zapala
- właśnie jedna zabłysła, wysoko, u góry…

Tak się srebrzy i mruga jak serce bijące,
Jak łza śliczna migoce i za chwilę spadnie.
Do samej głębi serca, zostanie jak diament,
Piękne, czyste wspomnienie gdzieś tam w sercu na dnie.

I gdzieś się z głębi duszy wyrywa westchnienie,
Jakieś takie cichutkie wołanie do nieba.
Może Bóg będzie wiedział, bo dusza już nie wie,
Za czym tak bardzo tęskni i czego jej trzeba.

Szukam ciągle swej drogi. Może kiedyś znajdę?
Lecz na razie noc idzie i do snu układa.
Słońce dawno się skryło, niebo traci blaski,
Gwiazda wzeszła i wieczór cichy już zapada.

Komentarze

Brak komentarzy.
Bądź pierwszy!