Americana

Americanaok%c5%82adka
dodany 23 wrz 2016, 23:04 przez Dream Winchester
6,99 PLNdodaj do koszyka
podgląd

Informacje o książce

  • Ocena: 5.0 na 5
  • 5.0
  • 5.0
  • 5.0
  • 5.0
  • 5.0

Kategoria

LGBT

O książce

Aleksander Białecki mimo swoich dwudziestu czterech lat na karku, wciąż żyje w mydlanej bańce, marząc o karierze, pieniądzach i sławie na miarę znanych, amerykańskich muzyków rockowych. Zapomina jednak czasem, że mieszka na zupełnie innym kontynencie, w trochę mniejszym kraju, w którym zasady American Dream nie obowiązują. Aleks nie pali się też do pracy, zarabia w inny sposób. Krzysztof jest jego sponsorem, jednak ich relacje wychodzą (przynajmniej ze strony Krzysztofa) daleko poza układ czysto finansowy. Aleksander, mimo tego, że jest świadomy uczuć mężczyzny, nie chce od niego nic prócz pieniędzy.
Pewnego dnia Aleks zmuszony jest przyjąć w progi swojego zespołu kolejnego członka. Jest nim osiemnastoletni Jaś, chłopiec wyglądem przypominający Biebera i przez to przyprawiający Białeckiego o mdłości. Będzie musiał jednak go zaakceptować, jeżeli chce wreszcie spełnić jedno ze swoich największych marzeń – zaistnieć na scenie muzycznej.

E-book wzbogacony o 33. rozdział, który jest rozdziałem dodatkowym.

Liczba stron

603

Komentarze

Avatar
luana 30 wrz 2016, 18:35

„Americana” jest niesamowitym tekstem. Bardzo wciągająca. Z żalem się od czytania odrywałam. To jest najlepszy tekst autorki i oznajmiam to z czystym sumieniem. Widać multum włożonej w to pracy. Bohaterowie są niesamowici. Tylko czytając „Americanę” można poznać Aleksa naprawdę. Z jednej strony wkurzający, z drugiej przekochany facet, któremu nieraz chciałoby się dać kopniaka i powiedzieć parę rzeczy do słuchu. On to taki ktoś jedyny w swoim rodzaju. Mimo jego sposobu bycia polubiłam go od razu. Co tam, pokochałam. Tak jak on kochał swój zespół do którego wkradł się ktoś kto mu się od razu nie spodobał. A tym kim był Jaś. Jaś który… No właśnie, jaki jest Jaś, jaki Aleks, kim jest Piotrek i pozostali którzy pojawiają się w tekście każdy dowie się wtedy, kiedy go przeczyta. Dodam tylko, że nie jeden raz śmiałam się czytając (humoru w tym tekście nie brakuje), ale i w pewnym momencie łzy poleciały. Tak, Dream, płakałam wtedy kiedy Ty płakałaś, więc niech to będzie najlepszy komplement. Wiesz o co chodzi. I tu mogę dodać, że emocje w różnych wydaniach przelewają się przez ten tekst i nie żałuję jego kupna, czasu z nim spędzonego. Mogę jeszcze dodać, że chciałabym więcej. Te 600 stron to zdecydowanie za mało.